niedziela, 31 maja 2015

Książki

Witam,
Dziś będzie troszkę czytelniczo, gdyż zauważyłam, że dawno nie dodawałam wpisów związanych z przeczytanymi książkami.
Ostatnio przeczytałam pięć książek,a  w sumie chyba należałoby napisać książeczek ;)


Pierwsza książka jest autorstwa Nancy Rossiter pt. "Zrozumieć bez słów"
Opowiada ona o samotnej matce wychowującej syna cierpiącego na autyzm. Książka o niezwykłej sile miłości matki do syna. Opowiadająca przeżycia zarówno rodzicielki, jak i pokazywana z punktu widzenia dziecka chorego.  Oraz o nieocenionej pomocy naszych czworonożnych przyjaciół Więcej pisać nie będę, zachęcam do przeczytania - można "łyknąć" w jeden wieczór.


Druga książka ma tytuł "Coś dobrego" Wendy Francis
 Poznajemy tu kobietę, która pewnego dnia postanawia pozostawić swoje dotychczasowe, niezbyt udane życie. Odchodzi od męża i zakłada własną kawiarnie, gdzie robi to co kocha - piecze wyśmienite słodkości.. Jednakże jak jak to zawsze bywa, gdy jest za dobrze- powraca do niej przeszłość. W jakim "wcieleniu"? I jak sobie poradzi? To już przeczytajcie sami ;)


Trzecia, Czwarta i Piąta książka to właściwie trzy tomiki autorstwa jednej z mych ulubionych autorek  - Katarzyny Michalak pt. "Sklepik z niespodzianką" (Bogusia, Lidka i Adela).





To seria książek opowiadająca o przyjaźni. Wszystko zaczyna się gdy Bogusia wraca z zagranicy, i kupuje mała, przytulną kawiarenkę w miejscowości Pogodna. To tam zawiera nowe znajomości, które mają przetrwać nawet największe burze. Każda książka opowiada o jednej z trzech bohaterek (mam nadzieję, że Pani Kasia Michalak napisze o reszcie przyjaciół) i jest tak jakby widziana ich oczyma. W pierwszej książce poznajemy Bogusię która dzieli się z nami przepisami na przepyszne Ptysie (wypróbowałam przepis THE BEST),
 ciasto drożdżowe ( także zrobiłam ) i na wiele innych przepisów. Druga książka to perypetie z życia najbardziej ciekawej postaci - Adeli- ta z kolei oprócz poznawania jej losów,  podaje nam przepisy m.in na cudowne kąpiele (np. kąpiel  Kleopatry - ok także wypróbowałam i przyrzekam - było cudownie ;)) I trzecia część to życie Lidki -  kobiety która mimo ciężkiego życia  i wielu wysiłków nie może zajść w ciąże. Czy jej się uda? Czy Pogoda jest naprawdę pełna słońca?? Warto zajrzeć do książek ;)


Gorąco zachęcam do czytania książek. Mam nadzieję, że książki które dziś pokazuję przypadną choć niektórych z Was do gustu.

Udanego tygodnia
Pozdrawiam, 
Kasia


środa, 27 maja 2015

Haft richelieu - bieżniki

Za oknem plucha, zimno, szaro... ja na antybiotyku z kolejnymi zmianami w płucach i chorą nogą. Czytam książki, decoupag(uje) i śpię.
Dziś przychodzę w haftem richelieu.  Dwa bieżniki (nieduże) wykonane na białym płótnie jeden z muliną w kolorze ecru, drugi muliną w kolorze pomarańczy ;)








Przepraszam za jakość ale za oknem tak ciemno, że inaczej zdjęć się zrobić nie da.

Z recenzjami kolejnych, przeczytanych książek będę już niebawem ;)

Miłego, pogodnego tygodnia,
Kasia 

niedziela, 24 maja 2015

Chustecznik - Dzień Matki

Z racji tego, że ja - niezdara- porządnie stłukłam sobie stopę, która jest na tyle opuchnięta, że nie wiadomo czy od jutra nie będę w gipsie jakoś nie mam ochoty na "Tworzenie".
Jednak mój ostatni decoupage myślę, że jako tako mi wyszedł i postanowiłam popełnić dziś posta przedstawiającego wykonany przeze mnie ... chustecznik.
 Z racji tego, że był on wykonany dla mojej Mamy z okazji zbliżającego się Dnia Matki, a w weekend widziałam się z mama- prezent już u niej jest. I z tego co wiem troszkę się spodobał ;). Tym większa jest więc ma radość ;)

Raz jeszcze Wszystkiego co Najlepsze Mamusiu i duuuużo zdrowia :*:*:*









Na dole fioletowa farba akrylowa....góra zrobiona przy pomocy crack'a jednoskładnikowego 
(tu pragnę bardzo podziękować Ewie z bloga  proste jak drut za cenne rady ,a właściwie nauczenie mnie z czym to się je ;) - Dziękuję!! )
Całość wykończona cieniutką tasiemką satynową

Podoba się Wam?



Wszystkim Mamom chciałabym także życzyć Wszystkiego Najlepszego w Dniu ich Święta :)

Z racji mojego zamiłowania również w sprawach kulinarnych.... Zastanawiam się czy nie zrobić serii przepisów, które pojawiałyby się jeden dzień w tygodniu. Co o tym myślicie?


Pozdrawiam, 
Kasia



środa, 20 maja 2015

poduszki

Za oknem słychać jeszcze ostatnie tchnienia burzy, ale stwierdziłam, że albo teraz dodam ten wpis albo...dopiero jutro. Więc będzie krótko, acz ze zdjęciami ;) Gdyż ta burza dziś coś krąży nade mną... I nie jest to odwzorowanie mojego nastroju ;) 
Dziś będzie .... poduszkowo ;)... tak na ten pochmurny dzień. Dwie poduszki. Jedna okrągła (materiał to len)  z płaskim haftem w kolorze ....lila -róż. Druga robiona na drutach...kolor wełny taki sam jak muliny na pierwszej z poduszek.









Tyle na dziś- uciekam bo...boje się burzy ;) ;)
Pozdrawiam, 
Kasia

sobota, 16 maja 2015

zakładki do książek

Ostatnio szperając w internecie w poszukiwaniu inspiracji znalazłam pewne zdjęcie. Było to właściwie ksero z jakiejś zagranicznej gazety (pisało po ang.) z minimalnym  (takim tyci tyci ) wzorem psa- pudla umieszczonym w pięknej zakładce. Pomysł ten tak bardzo skradł me serducho, że w ciągu dnia zrobiłam te zakładki dopierając odcień muliny "na oko". Ba zrobiłam nawet wersję męska ;)) tudzież chłopięcą. Co prawda z maszyną dopiero się oswajam ale mam nadzieję, iż tragedii nie ma. Zresztą sami oceńcie
 Wersja różowa wykonana u góry na kanwie z mieniącą się nitką. Reszta zakładki jest na  lekko różowej kanwie
 Środek (białe wypełnienie) jest z kordonka Yabali no.25(biel z połyskującą niteczką)
 Wstążeczki, i taśmy wykorzystałam z domowych "zbiorów"

 W moich ulubionych książkach do których wracam co roku zakładki prezentują się tak:




środa, 13 maja 2015

Róże w wazonie

Witam
Postanowiłam dziś pokazać Wam po raz pierwszy nie całą, a część pracy. Najważniejszym celem tego "przedsięwzięcia" jest zmotywowanie siebie samej by wreszcie tą pracę dokończyć. 
W końcu jedno z moich noworocznych postanowień brzmiało: zakończ co rozpoczęłaś! Chodziło tu głównie o inną pracę ( o wiele większą), ale w końcu to także zostało rozpoczęte....


A więc voila  






Wzór został zakupiony w Hobby Studio 
Troszkę denerwująca jest mulina, a właściwie coś wełnopodobnego.
Ostatnie jednak poczynania sprawiły, że zaczęłam się....przyzwyczajać do tego mulino-wełno-podobnego twora ;)

Robiłyście już takimi mulinami?Jak Wam się robiło?
Poproszę o kopa na rozpęd ;)

Kasia

piątek, 8 maja 2015

Akt i mój balkon

Witam
Na wstępie chciałabym powiedzieć, w sensie napisać, że wszystkie trzy paczki zostały dziś wysłane przeze mnie osobiście ;) - pani na poczcie zapewniała, że do środy maks powinny być u Was. 

Muszę się pochwalić- wpis robię z balkonu na którym już są kwiaty - a jakże wcześnie w tym roku zaczęłam, ale pogoda jest piękna :)

 Kwiaty na barierce i moja mini jabłonka
 pomidorki (po raz pierwszy sadziłam i nie wiem co z tego będzie...)
Moja ziołowa skrzynka (jeszcze nie do końca zapełniona)
a to na stoliku

Nie wiem czy wspominałam, a raczej tego nie robiłam (skleroza), że urządzając moje mieszkanko chciałabym sypialnie mieć w bieli, czerni oraz małe dodatki fioletu tudzież bladego (paryskiego) różu. Pierwszą pracą która wykonałam był akt..... który wygląda o tak : 
wzór pochodzi z Coricamo nazwa to: Anielska 


Czy macie może informację, gdzie mogę znależć inne akty w tej samej kolorystyce?
Byłabym wdzięczna za informacje :)

Pozdrawiam, 
Kasia

wtorek, 5 maja 2015

Drożdżowe bez wyrabiania

Jak obiecałam, tak też czynie. Ciasto wyjęłam z piekarnika po 2:40 nad ranem. Zapach rabarbarowej drożdżówki umilał mi pisanie artykułu ;)
Jeśli by miał ktoś ochotę na takową oto przepis na drożdżówkę bez wyrabiania otrzymany od koleżanki.

Drożdżowe bez wyrabiania z owocami
(wg. Sylwii)

pół kostki świeżych drożdży
3/4 szklanki cukru
2-3 łyżeczki cukru waniliowego4 rozkłócone jajka
3/4 szklanki oleju np.słonecznikowego
3/4 szklanki ciepłego mleka
4,5 szklanki mąki pszennej
1 mała, płaska łyżeczka soli     

(opcjonalnie można dodać zapach do ciast)


Ważne! składniki wrzucamy do miski w podanej kolejności - nic nie mieszamy ! Po około 2-3 godzinach w zależności od temperatury otoczenia i od drożdży jak już widzimy, iż ciasto wyrosło mieszamy je łyżka (mogą tu powstawać grudki- nie należy się nimi przejmować). Następnie wylewamy do wyłożonej papierem blachy. Na wierzch kładziemy owoce. 


 
W tym przypadku był to rabarbar który uprzednio pokroiłam posypałam 3 łyżkami cukru oraz łyżką miodu i odstawiłam na godzinkę by puścił sok (którego nie dodawałam do ciasta). 
Pieczemy w 180 stopniach do zrumienienia ( u mnie niecała godzina).  


Upiekłam także bułeczki oraz chleb z przepisów pochodzących ze strony Moje Wypieki tym razem na drożdżach ;)




Miłego tygodnia życzę ;)
Kasia




Zabawa Bożonarodzeniowa cz.1 styczeń

I zaczął się kolejny tydzień 2019 roku! Dziś na wstępie chciałabym Was bardzo przeprosić. Wiem, że kilka z Was dało mi komentarz pod os...