wtorek, 29 marca 2016

rurki z kremem, rogaliki, kartki świąteczne i zaległ tort urodzinowy

Witam poświątecznie,
Mam nadzieję, że Święta minęły u Was w rodzinnej pełnej uśmiechu atmosferze. Ja dziś przychodzę pokazać i zaprosić na blog "Moje wypieki"  bo to z tego bloga pochodzi przepis na...... rurki z kremem (u mnie zdjęcia jeszcze bez kremu)  który cieszyły się barrrrdzo dużym powodzeniem a z powodzeniem nadają się nie tylko od święta. Spokojnie możecie przygotować je wcześniej ( nie uzupełniając kremem) a w dniu kiedy macie niezapowiedzianych gości "nabić" kremem/bitą śmietaną czy też masą budyniową ;)




A tu rogaliki z marmoladą różaną o których już na blogu było ;) 


Przy okazji pragnę podziękować za pamięć, przepiękne kartki oraz cudowne życzenia. Poniżej kartka od prze-zdolnej Ani - dziękuję!!!






 Oraz od chrześniaka i jego rodzinki - dziękuję takżę :*


A tu Wam się pochwalę moim pseudo tortem pieczonym kilka dni temu "okazji" podrośnięcia vatu do moich 18 lat ;) "Tort" był jebłecznikiem na spodzie z mąki bezglutenowej (ściślej mąki ryżowej, kukurydzianej i zblenderowanej kaszy jaglanej ;) a goście nawet nie wyczuli ;) delikatnie oblane karmelem o smaku rumu

Miłego tygodnia

Pozdrawiam,
Kasia

poniedziałek, 21 marca 2016

Pierwszy dzień wiosny i sweterek

Witam w pierwszy dzień wiosny :)

Przychodzę dziś do Was z nowym, jeszcze "ciepłym" nabytkiem. Sweterek wykonany  z włóczki LANG yarns ELLA. W kolorach od liliowego poprzez piękną "śliwkę". 

 Rękawek 3/4 - czyli taki jak uwielbam
 Dekolt w "łódeczkę"
 I... megaśne prześwity ;)

Z włóczki 

Sweterek jest strasznie mięciutki i miły dla skóry. A przy tym strasznie delikatny i odpowiedni zarówno na wiosnę jak i chłodniejsze letnie wieczory. 
Polecam Wam tę włóczkę jeśli tak jak ja nie lubicie "kolących swetrów" ;)

Życzę Wam pogodnych wiosennych dni. Już niedługo kilka przepisów na Wielkanocny stół także zaglądajcie!

Pozdrawiam,
K.


środa, 9 marca 2016

O tym co ostatnio przeczytałam i co sprawia, że czasami mam dosyć sięgania po książkę

Hej, 
Ostatnio przeczytałam kilka książek, jednakże głównie były to książki z gatunku tych, co nie wszystkich ludzi interesuje. A wręcz przeciwnie mało osób je czyta ( książki naukowe dotyczące celiakii, chorób tarczycy, diet bezglutenowych i bez mlecznych itp. ). Jednak wpadła w me ręce także książka pt. Matka Pearl napisana przez Maureen Lee. Książka z gatunku tych które chce się skończyć czytać. Opowiada o kobiecie której mąż zaraz po ślubie wyrusza na wojnie. W książce rok 1939 oraz rok 1971 przeplatają się ze sobą, dzięki czemu akcja jest dość ciekawa, a czytelnik poznaje historię zarówno oczami matki jak i córki. W "Matka Pearl" poruszone zostały tematy  macierzyństwa, bardzo trudnych wyborach,przyjaźni, chorobie  (można by rzec psychicznej chorobie) Barneya, który po wojnie wraca do domu i gubi się w "zwykłym" świecie, jak również miłości  takiej ponad wszystko (także w kontekście rodzicielskim). 
Okładka książki Matka Pearl
Zdjęcie pochodzi ze strony Lubimy czytać

Hmm teraz chciałabym poruszyć inną kwestię która również związana jest z książkami - a już nie raz powtarzałam, iż czytać uwielbiam. 
Zarówno w opisywanej w wielkim skrócie, wyżej książce, jak i w wielu innych które "chwytam" w swoje macki, zauważam mnóstwo błędów ortograficznych, interpunkcyjnych czy też stylistycznych które sprawiają, że ma się czasami chęć odłożenia danej powieści. Kilkakrotne powtarzanie jednego wyrazu - i nie mam tu już na myśli użycia jednego wyrazu kilka  razy w jednym zdaniu. Dwukrotne przepisanie jednego zdania i wiele innych (zaznaczam, że nie mówię tu tylko o tej książce) sprawiają, że czytelnik sam zaczyna się gubić. 
 Nie wiem czy Was również takie "gafy" denerwują, ale uważam, iż książka dopuszczona do druku nie powinna mieć, aż tyle błędów. Nie jestem żadną alfą i omega, tym bardziej nie jestem polonistką, aczkolwiek mnie takie pomyłki denerwują...

Mimo wszystko zachęcam Was do czytania. Ja np uwielbia chwilę sam na sam z książką  dobrą kawą ( np.orzechową mmmm ;) ). Nie lubię e-book'ów. uwielbiam czuć zapach drukarskiej farby, słyszeć szmer przewracanych stron i chłonąć literki umieszczone na papierze a nie na monitorze. 


Myślę, że "Matka Pearl" jest książką którą warto przeczytać. Chociażby po to by poznać co to jest przyjaźń, oddanie, miłość, zaufanie i honor. 


Pozdrawiam,
K.

Zabawa Bożonarodzeniowa cz.1 styczeń

I zaczął się kolejny tydzień 2019 roku! Dziś na wstępie chciałabym Was bardzo przeprosić. Wiem, że kilka z Was dało mi komentarz pod os...